bartek-falkowski-wywiad

Bartek Falkowski to prawdziwy biegacz z zamiłowania, trener, nauczyciel oraz wegetarianin. Swoją przygodę z bieganiem rozpoczął w okolicach 2013 roku i od tego czasu zrobił olbrzymi treningowy progres. Jego życiówka w maratonie wynosi 2:27:19. Swoje biegowe dokonania dokumentuje na profilu na instagramie, który możesz znaleźć TUTAJ.

W tej rozmowie m.in dowiesz się:

✅ Czy bycie nauczycielem-biegaczem inspiruje uczniów do trenowania biegania?

✅ Jak Bartek zaczął biegać?

✅ Czy bieganie i wegetarianizm da się połączyć?

✅ W jaki czas celuje Bartek na najbliższym maratonie w Amsterdamie?

Dominik Chudy: Bartek, jest mi niezmiernie miło gościć Cię na blogu poczujbieg.pl. Dzięki, że znalazłeś czas na naszą pogawędkę. Czasu pewnie nie masz wiele – jesteś w końcu biegowym instagramowym celebrytą, niesamowicie szybkim zawodnikiem i nauczycielem WF-u. Zanim zaczniemy, mógłbyś opowiedzieć o swoich pierwszych krokach w bieganiu i sporcie? 

Bartek Falkowski: Cześć, dzięki za propozycję wywiadu. Ostatnio jestem trochę zajęty. Może jakoś bardzo wielkim i zajętym celebrytą nie jestem, chociaż wrzucanie zdjęć ciastek i lodów trochę czasu zajmuje. Ale praca i treningi zabierają trochę czasu. Biegać zacząłem z nudów chyba w 2013 roku, gdy skończyłem uprawiać piłkę ręczną i nie miałem co zrobić z czasem. Ale to było okazjonalne bieganie. Regularny, ułożony trening zacząłem na początku 2015 roku. Postanowiłem potrenować w systematyczny i przemyślany sposób i zobaczyć co z tego wyjdzie. Przez pierwszy rok robiłem skokowe postępy, co napędzało mnie do tego, by dalej iść w tym kierunku. 

Dominik Chudy: Skoro o początkach mowa, to może miałbyś parę porad dla początkujących biegaczy? Czy są jakieś rzeczy o bieganiu, które chciałbyś wiedzieć zanim sam zacząłeś biegać?

Bartek Falkowski: Pierwsza i najważniejsza, że nie ma dróg na skróty. W treningu trzeba być konsekwentnym i cierpliwym. Druga sprawa, to nie ma sensu stawiać sobie jakichś granic. Kiedyś myślałem, że jeśli pobiegnę chociaż raz maraton w 2:59, to będzie wszystko, na co będzie mnie stać. Jak widać grubo się myliłem. Mądrą, systematyczną i ciężką pracą można zajść dalej niż się spodziewa. 

Dominik Chudy: Wchodząc na Twój profil na instagramie pierwsze, co rzuca się mi w oczy, to Twoje niesamowite wyniki. Piątka w 15:18, maraton w 2:27… po prostu WOW. Jak wiele cierpliwości, zacięcia i ambicji potrzeba żeby biegać tak szybko? Co Cię motywuje? Skąd bierzesz na to siły?

Bartek Falkowski: Dzięki, ale mam nadzieję, że te wyniki są jeszcze dalekie od tego co nabiegam w przyszłości. Bardzo motywuje mnie samodoskonalenie, poprawianie swoich wyników, robienie już teraz tego co nie jest łatwe i nie każdy ma chęć by tak oddać się treningowi. Może nie robię niczego nadzwyczajnego, bo to tylko bieganie, ale wiem, że dyscyplina narzucona przez trening jest czymś, co z ogółu społeczeństwa wyróżnia wszystkich biegaczy na podobnym poziomie jak mój. Taka dyscyplina i przełamywanie barier pomaga też w życiu pozabiegowym. Też nigdy nie chciałem być nudnym człowiekiem, którego przygodą życia są wakacje all-inclusive w Egipcie. Chcę robić coś ponad czekanie na weekend i gapienie się w tv. Poza tym, mimo że w samym bieganiu nie widzę nic pięknego, to już raczej 95% żmudnej pracy, to jednak ściganie się z coraz lepszymi, pokonywanie swoich granic bardzo mnie kręci i po prostu chcę sprawdzić, ile jeszcze będę w stanie zrobić i jak daleko zajdę. 

bartek-falkowski-wywiad

Dominik Chudy: Poza bieganiem, uczysz WF-u w szkole. Powiedz – czy Twoi uczniowie na zajęciach tylko biegają? (😂)

Bartek Falkowski: Biegają pewnie więcej niż u innych, ale staram się urozmaicać lekcje, by nie były nudne. Nie jestem zafiksowany na bieganie i wcale nie uważam tego za wyjątkowy sport. 😉

Dominik Chudy: A tak na poważnie. Masz wśród swoich wychowanków osoby zainteresowane bieganiem, które chciałyby porządnie potrenować? Trenujesz chętnych? 

Bartek Falkowski: Na początku trenowałem kilkoro chętnych, spotykaliśmy się nawet w wakacje, żeby mogli potrenować. Ostatnio nie ma już w szkole takich zapaleńców, ale pewnie to chwilowa przerwa. W końcu ktoś zainteresowany bieganiem się zjawi.

Dominik Chudy:  A czy Twoi uczniowie wiedzą o tym, że w pół profesjonalnie zajmujesz się sportem? Jesteś dla nich swego rodzaju przykładem / idolem sportowym? 

Bartek Falkowski: Sporo z nich wie. Mają Instagrama i część mnie obserwuje. Dodatkowo widzą też mnie czasem na treningach, bo często biegam w parku blisko szkoły. Więc zdarza się, że robię jakiś ciężki trening i trzeba odpowiadać dzień dobry. Ale to bardzo miłe. Myślę, że będąc aktywnym sportowcem i to takim regularnym, na pewnym poziomie, jest mi łatwiej trafić do uczniów. Widzą, że sam trenuję, poświęcam się i to na pewno wpływa na niektórych tak, że wiedzą, że to co mówię ma sens. Nie jestem wfistą z brzuchem, którego ostatnim sportem było odbijanie piłki przy piwku na wakacjach pięć lat temu, ale dzieciom mówi, że ruch jest ważny. W minione wakacje jeden z uczniów napisał do mnie, że postanowił biegać jak się na mnie napatrzył na Instagramie. Fajna sprawa. 😉

Dominik Chudy: Z tego co wiem, jesteś weganinem. Czy mógłbyś nam przybliżyć jak wygląda trening biegowy na diecie, w której nie pojawia się mięso, ani żadne produkty pochodzenia zwierzęcego? Używasz różnego rodzaju suplementów? Czy przejście na wege było trudne? Korzystałeś w tym procesie z pomocy dietetyka?

Bartek Falkowski: Jestem wegetarianinem. Chociaż ograniczam produkty odzwierzęce, piję już tylko napoje roślinne zamiast mleka, większość jogurtów też jem roślinnych, jem margarynę, ograniczam mocno sery i jajka w stosunku do tego co było wcześniej. Mięsa nie jem od ponad dwóch lat, ale staram się wszystko równoważyć dietą. Czasem stosuję wegańską odżywkę białkową, jakieś półtora miesiąca temu zacząłem przyjmować multiwitaminę. Ale nie mam problemów z wynikami krwi, są nawet lepsze niż wtedy, gdy jadłem mięso. Przejście na wege nie było trudne. Żona już była po zielonej stronie, jadłem już wcześniej mięso raczej okazjonalnie. Mieliśmy dwa psy, zobaczyłem kiedyś grafikę, na której był w połowie pysk psa i w połowie krowy. Jakoś wtedy zaświeciła mi się lampka, że nie jest normalnym głaskać jedno zwierzę, a drugie hodować by zabić i zjeść. Nie korzystałem z pomocy dietetyka. Mam wiedzę ze studiów, plus żona, i trochę ja, dużo czytamy o wegetarianizmie i poszło bez problemu. 

bartek-falkowski-wywiad

Dominik Chudy: Niedługo biegniesz swój kolejny maraton. Jak oceniasz swoje przygotowania i obecną formę? W jaki czas celujesz?

Bartek Falkowski: Biegnę w niedzielę 17 października w Amsterdamie. Przygotowania oceniam za udane. Wykonałem sto procent zaplanowanych treningów, w zdrowiu, bez urazów uniemożliwiających bieganie. Stosowałem podobny schemat jak w zeszłym roku i po tempach i odczuciach treningowych widzę postęp. Czuje się mocny. Poza tym to są ostatnie dni przed najważniejszym startem. Teraz to jest moment na to, żeby uwierzyć w siebie i zdecydowanym stanąć na starcie. Trenowałem z myślą o wyniku 2:19. Tak na 95% wystartuję. Trochę skomplikowała się sprawa najszybszych kobiet, bo myślałem, że będą biegały na ten wynik, ale chyba zapowiadają się na 2:22. Ale trzeba iść swoje i na pewno się znajdzie ktoś na 2:19, bo Amsterdam to bardzo mocny maraton z silną stawką. Nadrzędnym celem jest dać z siebie wszystko, pobiec odważnie i móc spojrzeć sobie w lustrze w oczy i wiedzieć, że dało się maks. Czas to kwestia drugorzędna, która ma wynikać z takiego podejścia. 

Dominik Chudy: Ostatnie pytanie – gdzie widzisz siebie za 2 / 3 lata? Sięgasz wzrokiem tak daleko w przyszłość? Masz jakieś plany, czy to biegowe, czy życiowe? 

Bartek Falkowski: Biegowo widzę siebie biegającego mocniej niż teraz. W końcu za trzy lata IO w Paryżu… 😉
Życiowo od jakiegoś czasu mam wszystko ułożone świetnie. Mam życie, z którego jest bardzo zadowolony i nigdy o takim nawet nie marzyłem. Liczę na to, że za 2-3 lata dalej będzie super i będziemy jeszcze dodatkowo rozglądać się za jakimś domkiem pod miastem. 

Dominik Chudy: Bartek, dziękuję Ci bardzo za tą rozmowę. To była czysta przyjemność i mam nadzieję, że do usłyszenia. 🙂 

Bartek Falkowski: Dzięki wielkie za miła rozmowę. Powodzenia w bieganiu i w rozwijaniu bloga!